Witam wszystkich, jestem juz nareszcie w Limie. Po dlugim, wyczerpujacym, trwajacym 12 godzin locie z Amsterdamu wyladowalam szczesliwie na lotnisku. Sprawnie przeszlam przez bramki kontrolne i odebralam nawet swoj bagaz. Jezu, jak sie ciesze!
Potem prosto do wyjscia i do spotkania z moimi towarzyszami podrozy. Na szczescie moj kochajacy maz z kolega juz na mnie czekali. Uff! Dotrarlam sama do Limy i jestem bardzo z tego powodu bardzo dumna. Miasto po krotkich ogledzinach bardzo przyjemne (choc nieciekawe architektonicznie). Pieknie polozone na wysokim klifie z widokiem na daleki ocean. Musze konczyc, wlasnie udajemy sie na wyspy Ballestas zwane Mini Galapagos i przede mna mase wrazen. Pa! Pa!
sobota, 1 listopada 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz