Juneau to najlepiej jak dotad spedzony dzien na wyjezdzie. Rewelacja.
Ale od poczatku. Czy ktos wiedzial, ze miasto Juneau jest stolica
Alaski? A jednak, miasteczko wielkosci Otwocka bo liczace 30tysiecy
mieszkancow i nie posiadajace drogowego polaczenia z reszta kraju
zostalo stolica stanu. Jest tu okolo 200mil asfaltowych drog, ale
jezdzic mozna wylacznie w granicach miasta. Wiecej jest szlakow
pieszych. Wszystkie towary dowozone sa z USA droga lotnicza lub
morska. W Juneau zatrzymalismy sie na okolo 8 godzin. Z rana troche
padalo i mgla opasala okoliczne wzgorza ale im dalej przemieszczalismy
sie busem w strone lotniska to rozjasnialo sie. Bylo nas szescioro,
para z Ontario, para z Texasu i dwa losie z Warszawy. Na lotnisku
dostalismy odpowiedni gear, czyli buty, spodnie, kurtki i podpisalismy
zrzeczenie sie wszelkiej odpowiedzialnosci w razie gdyby cos poszlo
nie tak. Co wiecej podpisalismy zgode na wykorzystywanie naszego
wizerunku przez firme Northstar Trekking :-) Naszym pilotem byl Greg z
Nowej Zelandii, ktory przylatuje tu na pol roku w sezonie letnim do
pracy a na zime, czyli zaraz, wraca do siebie. Lot helikopterem trwal
okolo 30minut, wznieslismy sie nad miasto a potem polecielismy w
strone lodowca Mendenhall. Stanowi on tylko mala czesc olbrzymiego
pola lodowego, piatego pod wzgledem wielkosci w polnocnej Ameryce. To
wielkie nagromadzenie lodu w gorach powoduje ze Juneau jest
niedostepne droga ladowa od strony kontynentu. Wyladowalismy na
lodowcu w miejscu, z ktorego bylo widac w oddali miasteczko i ciesnine
Stephens Passage. Bylo to na wysokosci okolo 500m. n.p.m. Dopisalo nam
szczescie bo wyszlo slonce i lod pod naszymi nogami iskrzyl sie i
mienil pieknym blekitnym kolorem. Dostalismy raki na buty i kaski i
przez nastepne 2 godziny chodzilismy po powierzchni lodowca.
Wchodzilismy do tuneli wydrazonych przez wode i powietrze pod
powierzchnia lodu. Szczeliny byly tak waskie ze ocieralismy sie
plecami o sciany. Wewnatrz plynely wartkie strumienie wody. Lod z
lodowca to scisniety pod wielkim cisnieniem lod, z ktorego pod wplywem
wielkiej sily i setek lat zniknely pecherzyki powietrza. Poprzez to
lod jest twardy jak skala. Nie bylismy dzis nawet w stanie wbic
czekanu w powierzchnie lodowca. Wrazenia sa niesamowite, czlowiek
czuje sie taki malutki w obliczu tysiecy hektarow otaczajacego go
lodu. Przy okazji dowiedzielismy sie, ze zupelnie przypadkowo
zaliczylismy ostatni z trzech wyjatkowych lodowcow na swiecie. Otoz
wedlug Mike'a, naszego przewodnika na Mendenhall, istnieja tylko 3
takie lodowce, ktore jednoczesnie sasiaduja z lasem deszczowym i widac
z nich morze. Oprocz tego na Alasce jest jeszcze taki lodowiec w
Patagonii i Nowej Zelandii. Po dwoch godzinach lekko zmarznieci ale
rozgrzani wrazeniami wrocilismy na dol do miasteczka. W koncu
trafilismy na darmowy wifi w miejscowej biblotece. Ale ze czas nas
gonil bo statek odplywal z Juneau naprawde wczesnie, niewiele
zdazylismy napisac i sprawdzic w internecie. Nie wiem np. czy w Tancu
z Gwiazdami "tanczy" jeszcze Iga Wyrwal? Bardzo zaluje ze nie moge jej
obejrzec, nagrywa ktos? ;-) Apropos tancow bylismy dzis znowu na
przedstawieniu w teatrze na statku pt. "Dances". Rewelacja. I kto to
mowi? Ale znawca tematu, czyli Martinez potwierdza, wystep pierwsza
klasa. Rozmach, scenografia, wykonanie jak w dobrym teatrze rewiowym.
A ze byl dzis wieczor galowy i wiekszosc par na statku defilowala w
sukniach i frakach tez zapragnelismy troche zycia z wyzszych sfer.
Wypilismy dla animuszu po dwa drinki z kanadyjskiej whiskey i Dr.
Peppera (polecam kombinacje wlasnego autorstwa) i wprosilismy sie na
ekskluzywna kolacje do sali jadalnej Bordeaux mimo braku odpowiedniego
stroju. Nasz znajomy kierownik sali z Rumunii przybil z nami piatki i
udal ze wszystko jest okay. Chwile potem Martinez dobieral sie do
homara w kombinacji z krolewskimi krewetkami a ja kroilem poledwice
zapiekana we francuskim ciescie ala Wellington. Na zakonczenie
wieczoru przepuscilismy po dolarze (slownie 1 us dollar) w kasynie na
jednorekich bandytach. Szczescie nam nie dopisalo. W sali obok odbywal
sie konkurs karaoke ale wymieklismy po kilku wykonaniach. Jeszcze
zrobilismy sobie pamiatkowe zdjecie na glownej klatce schodowej statku
i wieczor mozna bylo uznac za zakonczony. Jutro czeka nas Ketchikan -
swiatowa stolica lososi, oraz wyprawa na niedzwiedzie.
poniedziałek, 21 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Marcin, niestety Iga Cycek Wyrwal odpadla z Tanca z Gwiazdami. Zapomnialem nagrac dlatego zeby zrekompensowac Ci to wszystko wklejam link http://www.fortis-media.pl/_userfiles/iga.jpg . Bartek
Prześlij komentarz